Poznań, nieistotna wieś Start Ups pełna natrętów?!

Moje pierwsze porachunki!

Po roku spędzonym w Poznaniu moi zagraniczni przyjaciele ze Start Up często pytają mnie: No i jak? Jak leci? Co powiesz o scenie Start Up w Poznaniu?

Odpowiedź jest prosta: Poznań jest jak wieś, gdzie wszyscy razem świętują, ale nikt się nie lubi.

Buuum!

Jestem zbyt ostry? Całkiem możliwe.

Jestem trochę uprzedzony? W międzyczasie pewnie tak.

Nikt mi ust nie zamknie, więc powiem jasno i wyraźnie, bez ogródek, o Poznaniu:

Świat wokół zatrudnionych:

Jesteś młodym wybitnym talentem, który co parę miesięcy przenosi się z firmy do firmy, najczęściej już po pierwszej stresującej sytuacji albo pierwszej porządnej krytyce.

Mama zbyt często powtarzała młodemu człowiekowi: Jesteś kimś wyjątkowym.

Na studiach każdego dnia wbijano Ci do głowy: Gdy dostaniesz dyplom świat stanie przed Tobą otworem.

Taaak, i tak też teraz się zachowujesz.

To zjawisko jest specyficzne nie tylko dla Poznania, to ogólny problem.

Specyficzne dla Poznania jest to, że wielu naprawdę młodych ludzi, którzy w życiu nie doświadczyli zbyt wiele, myśli, że mają prawo pouczać wszystkich innych. Nie grasz jak oni sobie życzą, wtedy jesteś postrzegany jako „zły”, ten któremu za plecami obrabia się tyłek. Fenomen ten nazywam urażonym ego. Im gorszy pracownik, tym bardziej dąży to tego, aby po rozwiązaniu umowy wyrazić negatywną opinię na jego temat.

 

Jeśli wierzyć słowom pracowników, to w Poznaniu nikt nie wypłaca wynagrodzenia. Nikt nie jest fair. Nikt nie traktuje pracownika po ludzku, nikt nie dotrzymuje ustalonych reguł.

To nie żart, z trzech ubiegających się o pracę kandydatów, dwóch opowiadało mi swoją historię o byłych pracodawcach i tym jak źle traktowali pracowników.

Ależ żal się!

Nikogo nie interesuje co było, bo nikt nie zweryfikuje, czy to o czym mówisz faktycznie jest prawdą, czy może jest raczej przejawem Twojego urażonego ego i chcesz dać nauczkę komuś.

Na szczęście jest kilku takich, którzy nie bredzą, nie dają się nabrać na bzdury i pracują nad konkretnymi celami.

Przykro mi to mówić, ale w Poznaniu jest stosunkowo mało perełek wśród pracowników.

Dlaczego? Ponieważ w przeciwieństwie do większości chcą przyjąć do wiadomości, że w Poznaniu istnieje o wiele za wiele dobrych opcji. Istnieje niezliczona ilość inkubatorów, które funkcjonują ze środków z UE, Softwarehouse´ów i agencje, które stworzyły świetne środowiska pracy. Powodzenia dla kolegów, dobra robota! Do tego dochodzi bliskość Warszawy i Berlina, można jeszcze dojeżdżać i pozyskiwać kolejne rynki.

Mój wniosek: środowisko pracy na wysokim poziomie, wielu dobrych pracodawców, zbyt mało ludzi, którzy rozeznają się na tym polu i cenią dane im możliwości. Kilku pracowników – kilka perełek, których nie można zgubić.

Na szczęście mam w swoim teamie 3x perełki, wieciej wkrótce pewnie dołączy.

Świat wokół Start Ups:

…jest po prostu chory! Wybaczcie, trzeba to powiedzieć wprost.

Spotykacie się regularnie. Tworzycie „rodzinę”. A jak spotyka się Was pojedynczo, jęczycie wszyscy, że ta scena jest zamknięta w sobie i że wciąż widzicie te same twarze.

No to zróbcie coś!

W Polsce jest wystarczająco dużo obcokrajowców, których można efektywnie włączyć, do tego bliskość Berlina ma też spore znaczenie. Estonia, Łotwa i Litwa rozwijają się w dziedzinie Start Ups doskonale. Pozyskajcie nowe kraje, stwórzcie współpracę. Pokażcie, że jesteście otwarci i przestańcie prać tyłek każdemu kto jest inny!

Mam dla Was poufną wskazówkę: każdy, kto niejeden raz poruszał się już na scenie Start Up, ma również wiele zadrapań na swoim lakierze. Nie możesz jechać z maksymalną prędkością, ale uniknąć każdego wgniecenia. Nikt nie jest perfekcyjny, jeśli szukacie powodów, dzięki którym możecie kogoś obrobić za plecami, wówczas ZAWSZE coś znajdziecie, zapewniam.

Prawdziwych Start Ups utożsamiających się z definicją Start Ups, pasujących jak pięść do nosa, jest niewiele. Większość z nich stanowią projekty, wspierane przez UE, które funkcjonują tak długo, dopóki spływają pieniądze z UE. Później zwykle takie przedsiębiorstwa szybko znikają.

Istnieje dobra scena inkubatorów, ale bez prywatnego kapitału, o wiele więcej jest Start Ups, wspieranych przez środki z UE. Istnieje wiodący Inkubator, który nierzetelnie reklamuje się z Venture Capital, a jest tak naprawdę tylko inkubatorem wspieranym środkami z UE. Obojętnie kto nowy dochodzi, rewir zostaje przez tego Inkubatora oznaczony ;).

To takie rozbrajające, kiedy wiodący Inkubator często próbuje mówić o nas i innych źle, a jego problemy wewnątrz Portfolio Start Ups są znane, nawet pomimo tego ze skrywa je bardzo dobrze w internecie…

Otarcie się o powierzchnię, natychmiastowo spowoduje odnalezienie w Poznaniu złota.

To są przedsiębiorcy, którzy znajdują się blisko sceny Start Up, ale nie są w stanie jeszcze zagrać wspólnie w koncercie z wielkimi.

Jestem pełen podziwu dla tych, którzy potrafią stworzyć tak wiele mając tak mało, osiągacie wspaniałe rezultaty z Waszymi przedsiębiorstwami i rozwijacie naprawdę świetne pomysły na Start Ups.

Jesteście siłą Poznania i z pewnością w ciągu 3-4 najbliższych lat zmienicie scenę!

Mój wniosek: oszczędź sobie kontaktu z wiodącymi Start Ups / Inkubatory. Najpierw robią z każdego przyjaciela, potem obrabiają Cię za plecami, a ich eventy to czysta strata czasu. Chyba że chcesz słyszeć zawsze to samo i widywać te same osoby ;). Bierz udział w małych eventach, organizowanych przez uniwersytety. Rozmawiaj z przedsiębiorcami drugorzędowymi a poznasz prawdziwą scenę Start Up, która dynamicznie pnie się po szczeblach kariery i ma szansę dogonić sceny wiodące w Europie Wschodniej. Obecnie Poznań nie odgrywa jeszcze żadnej roli w atlasie Start Ups… Ale to się zmieni, z całą pewnością.

Sieci i wsparcie:

Dla Start Ups i inkubatorów, z punktu widzenia miasta Poznań, istnieje jednokierunkowa ulica, jest się uwielbianym wtedy, gdy popiera się wiodący Inkubator. Jeśli nie jesteś ich zwolennikiem, zwykle jesteś ignorowany a miasto porusza się tylko z małym elitarnym, wspomnianym już, kręgiem.

Przedsiębiorstwa w Poznaniu są jednak pracowite, należą – moim zdaniem – do najlepszych zleceniobiorców w Polsce. Nie są tak drogie jak np. w Warszawie i są bardziej nastawione na osiąganie rezultatów.

Gotowość do wzajemnego wspierania jest spora.

Mój wniosek: ponownie zignorować duże eventy. Jeśli chcesz z kimś pracować, zadzwoń do niego bezpośrednio, zaproś na spotkanie a zawsze wynikną synergie. Poznań jest miastem dążącym do rozwoju i ten kto chce być na górze, ten wiele dokonuje, a to tworzy wiele świetnych szans na działanie „razem“ a nie „przeciwko sobie“.

Jak podsumuję rozważania o Poznaniu?

Całkiem prosto: MUSICIE BYĆ CIERPLIWI!

Każdy rynek poprawia się sam. Nie wierzcie we wszystko to co zostało wypowiedziane szeptem, w szczególności przez ludzi, którzy są jak flaga na wietrze, obracają się i zmieniają zdanie tak często, że nie jesteś w stanie za nimi nadążyć. Kiedy ktoś siedzi przed Tobą i pierwsze słowa jakimi zaczyna rozmowę dotyczą negatywnej opinii o innych, wstań, obróć się na pięcie i po prostu odejdź, bo stanie się dokładnie to samo z Tobą jak tylko dasz tej osobie szansę. Poznań jest perełką, kocham to miasto i jestem absolutnie przekonany, że wkrótce i tutaj nastąpi proces „samooczyszczenia“.

Dlaczego?

Całkiem proste, ponieważ ze środków z UE można dobrze żyć, ale nie zbuduje się niczego długofalowego, dlatego też wszystkie inkubatory i Start Ups, które bazują tylko na dofinansowaniu z UE, rozpuszczą się w powietrzu w najbliższych latach. Pozostanie prawdziwa jakość, tzn. przedsiębiorcy drugorzędowi, ci których w tej chwili nikt nie dostrzega, ci których nie spotka się na eventach, nie spamują na facebooku wszystkich grup, lecz ci, którzy ciężko pracują na sukces i w najbliższych latach pozytywnie zmienią scenę.

Cieszę się, że mogę tutaj pracować, nawet teraz, kiedy z powodu chwilowych okoliczności myłosc do Poznania jest nieco skomplikowane.

Więc nie lamentować, dalej pracować i cieszyć się tym, co już dziś jest genialne.

Yeeeeeeaaah!

Działamy,

Waldemar Ariel Gala

Recent Posts

Start typing and press Enter to search